
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- 16-letnia corka...
16-letnia corka tworzy fikcyjnych znajomych i bardzo cierpi z powodu samotnosci – jak moge jej pomoc?
Florencja
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, może być przede wszystkim sposobem córki na radzenie sobie z bardzo silną samotnością i niezaspokojoną potrzebą bliskości. Sam fakt tworzenia fikcyjnych znajomych nie musi oznaczać zaburzenia – szczególnie że córka wie, iż te osoby nie istnieją. Niepokojące jest natomiast to, jak bardzo cierpi z powodu braku relacji, wstydu i kolejnych doświadczeń odrzucenia.
Warto z nią o tym rozmawiać bez oceniania i zawstydzania, próbując zrozumieć, co dają jej te wyobrażone relacje i czego najbardziej potrzebuje. Nie zachęcałabym do odbierania jej tego świata wyobrażeniowego, ale raczej do stopniowego szukania bezpiecznych sposobów budowania rzeczywistych relacji.
Ze względu na to, że trudności trwają od kilku lat i wyraźnie wpływają na jej funkcjonowanie, warto skonsultować córkę z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z młodzieżą. Dobrze byłoby przyjrzeć się m.in. jej doświadczeniom związanym z odrzuceniem, poczuciu własnej wartości, lękowi przed relacjami i funkcjonowaniu emocjonalnemu.
Najważniejsze, aby córka nie usłyszała, że „coś jest z nią nie tak”, lecz że jej samotność i cierpienie są zauważone i że nie musi radzić sobie z nimi sama.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Uważam, że z Pani opisu najbardziej zwraca uwagę nie sam fakt tworzenia przez córkę fikcyjnych osób, ale ogromna samotność i potrzeba bliskości, która prawdopodobnie za tym stoi. Ważne jest, że córka wie, iż te osoby nie istnieją i nie traktuje ich jako rzeczywistych, dlatego nie próbowałabym na tej podstawie stawiać diagnozy. Fikcyjny świat może być dla niej sposobem radzenia sobie z samotnością, odrzuceniem i wstydem związanym z brakiem znajomych.Jednocześnie córka wyraźnie cierpi, dlatego warto skonsultować ją z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z młodzieżą. Dobrze byłoby przyjrzeć się temu, co utrudnia jej budowanie relacji czy jest to lęk przed odrzuceniem, niska samoocena, wcześniejsze zranienia czy inne trudności.
Jako mama przede wszystkim nie zawstydzałabym jej za wymyślonych przyjaciół. Zamiast mówić „musisz znaleźć prawdziwych znajomych”, można powiedzieć:„Widzę, że bardzo potrzebujesz bliskości i że jest Ci trudno, kiedy czujesz się sama. Chcę Ci pomóc, bez oceniania”.Warto też pomóc jej znaleźć miejsce związane z jej zainteresowaniami – zajęcia, wolontariat, grupę artystyczną czy inną aktywność, gdzie kontakty mogą rozwijać się naturalnie, bez presji „poznawania ludzi”.Podczas konsultacji warto również sprawdzić jej nastrój, poczucie własnej wartości i ewentualne myśli o zrobieniu sobie krzywdy, ponieważ długotrwała samotność i poczucie odrzucenia mogą być dla nastolatki bardzo obciążające.Najważniejsze byłoby więc nie odbieranie jej tego świata wyobraźni, ale zrozumienie, czego córka dzięki niemu doświadcza i czego tak bardzo brakuje jej w rzeczywistych relacjach. To może być bardzo ważny punkt wyjścia do dalszej pracy.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To, że córka ma świadomość, że te osoby są wymyślone jest bardzo istotne. Z opisu wynika, że stworzenie ich może być sposobem radzenia sobie z samotnością i silną potrzebą bliskości. Jednocześnie skala tego zjawiska, tworzenie fikcyjnych kont oraz cierpienie córki są sygnałem, którego nie warto bagatelizować. Zachęcałabym do konsultacji z psychologiem pracującym z młodzieżą. W domu najważniejsze będzie nie zawstydzać jej ani nie wyśmiewać tych zachowań, tylko dać jej przestrzeń do rozmowy i stopniowo wspierać w budowaniu realnych relacji z rówieśnikami.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Jagoda Jek
To, co opisujesz, nie musi oznaczać, że z córką dzieje się coś „niepokojącego” w sensie konkretnego zaburzenia. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jak silna jest jej samotność i jaką funkcję pełni stworzony przez nią świat. Sama świadomość, że te osoby nie istnieją, jest istotną informacją i nie należy automatycznie utożsamiać takich wyobrażeń z utratą kontaktu z rzeczywistością.
Z opisu można natomiast zauważyć, że córka bardzo potrzebuje bliskości, akceptacji i poczucia przynależności. Kilkukrotne doświadczenie odrzucenia przez osoby, którym ufała, mogło sprawić, że relacje stały się dla niej źródłem dużego lęku i jednocześnie ogromnej potrzeby. Wyobrażone osoby mogą być przestrzenią, w której może doświadczać przyjaźni i bliskości bez ryzyka kolejnego odrzucenia.
Nie zawstydzałabym jej ani za tych wyobrażonych znajomych, ani za fikcyjne konta. To, że powiedziała Pani, dlaczego je tworzy, jest bardzo ważne. Pokazuje, że potrafi nazwać swój wstyd i samotność. Można jej przekazać, że nie musi udowadniać innym, że ma znajomych, żeby była wartościowa i interesująca.
Jednocześnie przy takim nasileniu samotności i cierpienia zdecydowanie rozważyłabym konsultację u psychologa lub psychoterapeuty pracującego z młodzieżą. Nie po to, żeby od razu szukać diagnozy, ale żeby spokojnie przyjrzeć się jej relacjom, poczuciu własnej wartości, wcześniejszym doświadczeniom oraz temu, jaką rolę pełni świat wyobrażony.
W domu najważniejsze może być pokazanie jej, że nie musi się przed Panią wstydzić. Zamiast pytać przede wszystkim „dlaczego to robisz?”, można zapytać: „Jak się czujesz, kiedy jesteś z tymi wyobrażonymi osobami?” albo „Czego najbardziej brakuje Ci w prawdziwych relacjach?”. To może otworzyć znacznie ważniejszą rozmowę niż próba odebrania jej tego świata.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Kalina Paszyna-Grochowska
Dzień dobry Pani Florencjo!
Na wstępie pragnę bardzo docenić Panią za czujność, ogromną wrażliwość i chęć pomocy córce. Samo to, że zauważa Pani jej cierpienie i szuka dla niej wsparcia, może być dla córki niezwykle wpierające/pomocne i może dać jej poczucie, że nie jest w tym wszystkim osamotniona.
Proszę pamiętać, aby na tym etapie nie zabraniać córce tworzenia wyobrażonego świata, ani nie odbierać jej fikcyjnych przyjaciół. W psychologii jest to adaptacyjny mechanizm obronny, działający jak "psychologiczny gips" na złamaną rękę. Po trudnych doświadczeniach zranienia i odrzucenia w przeszłości, ten stworzony świat chroni jej poczucie własnej wartości, daje poczucie bezpieczeństwa oraz zaspokaja silną potrzebę bliskości bez ryzyka ponownego cierpienia. Oczywiście te relacje nie zastąpią prawdziwych przyjaciół, ale zabranie jej tego, nie dając nic w zamian, może być dla córki bardzo krzywdzące.
Najlepszym krokiem będzie teraz zapisanie córki do psychologa dla młodzieży. Terapia pomoże jej bezpiecznie przyjrzeć się trudnym emocjom (odrzucenia, osamotnienia), a przede wszystkim wyposaży ją w umiejętności potrzebne do nawiązywania nowych, satysfakcjonujących relacji z rówieśnikami w realnym świecie. Wówczas "fikcyjni przyjaciele" przestaną być dla niej istotni.
W tym momencie niezwykle ważne jest również Pani wsparcie, bezwzględna akceptacja i dbanie o bliskość emocjonalną, której córce tak bardzo brakuje. Proszę zadbać o to, aby dom rodzinny był miejscem, w którym córka nie musi wstydzić się swojej samotności ani nikogo udawać. Kiedy płacze z bezsilności, najważniejsza jest Pani czuła obecność, przytulenie i zapewnienie, że jest kochana dokładnie taka, jaka jest – to daje najsilniejszą bazę do budowania odwagi na nowo.
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. Gorącą wierzę, że córka odnajdzie radość i nauczy się nawiązywać bliskie relacje.
Z pozdrowieniami
Kalina Paszyna-Grochowska, psycholog
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To naturalne, że jako rodzic czuje Pani niepokój, widząc cierpienie i samotność swojej córki. Doświadczenia zranienia przez rówieśników w przeszłości silnie wpłynęły na jej poczucie bezpieczeństwa, a stworzony świat wyobraźni i fikcyjne konta są dla niej sposobem na poradzenie sobie z trudnymi emocjami oraz lękiem przed ponownym odrzuceniem. Córka wykazała się dużą odwagą, mówiąc Pani o swoich potrzebach i kryjącym się za tym wstydzie, co pokazuje, jak wielkim zaufaniem Panią darzy. Najlepszym wsparciem w tej sytuacji będzie spokojna, pełna akceptacji obecność oraz delikatne zaproponowanie spotkania z psychoterapeutą dla dzieci i młodzieży, który pomoże jej bezpiecznie przepracować dawne zranienia i odbudować wiarę w realne relacje.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
z tego, co Pani pisze, widać przede wszystkim ogromną samotność córki i bardzo silną potrzebę bliskości. To, że tworzy w wyobraźni grupę znajomych czy fikcyjnego chłopaka, może być jej sposobem radzenia sobie z bólem, wstydem i poczuciem odrzucenia. Nie oceniałabym tego od razu jako „dziwnego” czy „złego”, ale potraktowałabym jako ważny sygnał: córka bardzo potrzebuje relacji, akceptacji i bezpiecznego kontaktu z innymi.
Warto rozważyć dla niej psychoterapię albo konsultację psychologiczną, ale też bardzo praktyczne formy wsparcia społecznego. Dobrym pomysłem mogą być zajęcia TUS, czyli trening umiejętności społecznych, jeśli córka miałaby gotowość wziąć w nich udział. Takie zajęcia mogą pomóc ćwiczyć kontakt, rozmowę, rozpoznawanie emocji, radzenie sobie z lękiem przed odrzuceniem i budowanie relacji w bezpieczniejszej, prowadzonej grupie.
Równolegle szukałabym zajęć dodatkowych poza szkołą — w nowym środowisku, gdzie córka nie ma już przypisanej roli „tej samotnej” czy „tej bez grupy”. To może być coś artystycznego, sportowego, językowego, teatralnego, muzycznego, wolontariat, fotografia, rysunek, taniec, gry planszowe, grupa literacka, warsztaty filmowe, ceramika, harcerstwo, zajęcia z mangi, cosplayu, programowania — cokolwiek, co naprawdę ją porusza. Nie chodzi tylko o „zajęcie czasu”, ale o miejsce, które może natchnąć jej marzenia i emocje, dać poczucie żywotności i stworzyć okazję do spotkania ludzi podobnych do niej.
Ważne, żeby nie robić tego pod presją: „idź, musisz znaleźć znajomych”. Raczej: „sprawdźmy, co mogłoby być dla ciebie ciekawe, co mogłoby cię trochę ożywić, gdzie mogłabyś poczuć się sobą”. Relacje często powstają łatwiej nie wtedy, kiedy są celem samym w sobie, ale kiedy ludzie spotykają się wokół wspólnego zainteresowania.
Bardzo ważna wydaje mi się też Pani postawa w domu. Córka potrzebuje nie tylko pomocy w zmianie, ale też głębokiego doświadczenia, że jest przyjęta taka, jaka jest teraz. Zmiana — także w terapii — często staje się możliwa dopiero wtedy, kiedy przestajemy walczyć ze sobą i zaczynamy widzieć siebie z większą łagodnością. Warto więc pomagać jej akceptować swoją nieśmiałość, wrażliwość, potrzebę bliskości, wyobraźnię. To nie są „wady do usunięcia”. To części jej świata, które potrzebują zrozumienia i bezpiecznego miejsca.
Można jej mówić bardzo prosto:
„Nie musisz udawać kogoś innego. W domu możesz być sobą. Możesz być nieśmiała, wrażliwa, smutna, marząca, zła, zagubiona. Kocham cię bezwarunkowo. Nie dlatego, że masz znajomych albo dobrze sobie radzisz, tylko dlatego, że jesteś”.
I może też:
„Rozumiem, że bardzo boli cię samotność. Nie będę cię zawstydzać ani oceniać. Chcę pomóc ci znaleźć takie miejsca i takich ludzi, przy których będziesz mogła odetchnąć i pomyśleć: taka jestem — i z tym też mogę być przyjęta”.
Nie zaniedbywałabym tego elementu. Przy tak dużym wstydzie związanym z samotnością córka może szczególnie potrzebować domu, w którym nie musi niczego udowadniać. Miejsca, gdzie nie jest „problemem do naprawienia”, tylko osobą, która cierpi i szuka sposobu, żeby być bliżej ludzi.
Najważniejsze: dużo czułości, małe kroki, nowe środowiska poza szkołą i wsparcie specjalisty. Córka nie musi od razu stać się „towarzyska”. Wystarczy, że krok po kroku zacznie doświadczać, że może być sobą przy innych ludziach.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Czytając to, co pani tutaj pisze w wiadomości, mam takie poczucie, że zachowanie córki może być próbą poradzenia sobie z bardzo silnym poczuciem osamotnienia oraz niezaspokojoną potrzebą bliskości i akceptacji. Samo tworzenie wyobrażonych znajomości nie musi świadczyć o zaburzeniu, zwłaszcza jeśli córka ma świadomość, że są one wytworem jej wyobraźni. Znacznie ważniejsze wydaje się zatem to, jak wiele bólu, wstydu i poczucia odrzucenia kryje się za tym sposobem radzenia sobie z rzeczywistością. Zachęcałabym przede wszystkim do spokojnych rozmów, opartych na ciekawości i zrozumieniu, a nie na ocenianiu czy przekonywaniu jej, że powinna przestać tak robić. Warto spróbować dowiedzieć się, co dają jej te wyobrażone relacje, czego w nich doświadcza i jakie potrzeby pomagają jej zaspokoić. Często za takimi zachowaniami stoi potrzeba bycia ważnym, zauważonym i akceptowanym przez innych. Nie skupiałabym się na odbieraniu córce tego świata, który prawdopodobnie pełni dla niej funkcję ochronną, ale raczej na stopniowym wspieraniu jej w budowaniu bezpiecznych i satysfakcjonujących relacji w rzeczywistości. Ponieważ trudności utrzymują się od dłuższego czasu i wpływają na jej samopoczucie oraz codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą pracującym z młodzieżą. Taka pomoc może stworzyć przestrzeń do przyjrzenia się jej poczuciu własnej wartości, doświadczeniom odrzucenia, relacjom z rówieśnikami oraz emocjom, z którymi być może trudno jej radzić sobie samodzielnie.
Najważniejsze, aby córka miała poczucie, że jest rozumiana i że nie musi samotnie mierzyć się z tym, co przeżywa. Czasami sama świadomość, że ktoś dostrzega jej cierpienie i chce je zrozumieć, jest pierwszym krokiem do zmiany.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Córka potrzebuje innych do prawidłowego rozwoju, rówieśników itd i to jest naturalne, ale wymyślanie takich osób to już forma radzenia sobie z bycie samym. Pytanie jednak, jak daleko to zajdzie. Nastolatka nie jest już dzieckiem, które wierzy w bajki i potrafi stwierdzić, co jest rzeczywistością. A sama wyobraźnia sama w sobie nie jest zła, ale co dalej? Córka stawarza nierealne sytuacje, które nie mają pokrycia w czasie rzeczywistym, zmniejszając w ten sposób tęsknotę za rówieśnikami. Mnie martwi tutaj czas, jak długo trwa i jej wiek. Córka nie wychodzi z roli małej dziewczynki i pytanie dlaczego? Zalecam umówić córkę z psychologiem dla młodzieży, który przyjrzy się tej sytuacji, która może wynikać z różnych przyczyn.

Zobacz podobne
Co zrobić, gdy rodzice nie zgodzą się na terapie w formie online?
Matka dziecka wskazuje, że doświadcza trudności emocjonalnych związanych z zespołem stresu pourazowego (PTSD) związanych z rozstaniem podczas ciąży. Dziecko ma pięć miesięcy, pojawiły się problemy z kontaktem z dzieckiem oraz sprzeczne z dobrem dziecka zachowania podczas kontaktów (krzyk, wyzwiska w obecności dziecka- bardzo napięta atmosfera). Wcześniejsze próby mediacji, szukania porozumienia oraz terapii rodzinnej były odrzucone, porozumienie zawarte po urodzeniu dziecka przestało działać, matka dziecka prosi o ograniczenie kontaktów do minimum, kontakty z dzieckiem z racji etapu rozwojowego powinny być w obecności matki. Wiem, że na tym etapie rozwoju współpraca jest kluczowa. Jak podejść do sprawy, czy oddać sprawę do sądu, żeby sąd ustalił warunki miejsce, przebadał matkę dziecka, bo sam do końca nie wiem, czy nie jest zagrożeniem dla naszego dziecka. Zależy mi na dobru dziecka, współpracy, jednego dnia mamy ustalenia, które działają, dzień później mam nie przyjeżdżać do dziecka, bo to moja fanaberia, i twierdzi, że powoduje w dziecku traumę. Dodam, że dziecko widzę raz na dwa tygodnie, bo na tyle mi pozwalała dotychczas, dziecko płacze podczas mojej obecności, gdy wyczuwa złość matki, tylko matka dziecka jest w stanie je uspokoić, wg jej nowych proponowanych ustaleń dziecko będzie przychodziło na spotkania z babcią. Jak podejść do sprawy?

