Dzień dobry, mam 19 lat i od pewnego czasu zastanawiam się nad tym, dlaczego tak bardzo fascynuje mnie myśl, że mogę się komuś podobać. Od dłuższego czasu obserwuję u siebie pewien schemat, którego nie potrafię do końca zrozumieć. Mam niską samoocenę, przez dużą część życia czułam się osobą pozostającą w cieniu innych. Jestem introwertyczna, mam niewielkie grono znajomych, a moje doświadczenia w kontaktach z chłopakami są bardzo ograniczone. Zauważyłam, że wystarczy naprawdę drobna sytuacja – zwykłe „cześć”, spojrzenie czy krótka rozmowa, żebym zaczęła zastanawiać się, czy podobam się danemu chłopakowi. Nie mam na to konkretnych dowodów, ale sama możliwość wywołuje we mnie ogromne emocje. Co ciekawe, nie zawsze jestem zainteresowana samym chłopakiem. Często bardziej fascynuje mnie myśl, że on może być zainteresowany mną. W jego obecności zaczynam kontrolować swoje zachowanie: sposób mówienia, gesty, mimikę i uśmiech. Staram się być szczególnie grzeczna, kulturalna i opanowana, jednocześnie udając niedostępną. Nie inicjuję kontaktu, ale zwracam uwagę na to, gdzie przebywa i z kim rozmawia. Po powrocie do domu wielokrotnie analizuję nasze spotkania i zastanawiam się, jak wypadłam. Czasami myślę o kimś intensywnie kilka dni, potem to słabnie, następnie znowu eskaluje. Zdarza się, że zainteresowanie samo mija. Potrafię również tworzyć rozbudowane fantazje na temat osób, których właściwie nie znam. Zdarza się, że myślę o kilku chłopakach, choć niekoniecznie chciałabym z którymkolwiek z nich być. Jest w tym pewien paradoks: kiedy wyobrażam sobie czyjeś zainteresowanie, czuję ekscytację, ale perspektywa rzeczywistej relacji wywołuje we mnie presję i obawę, czy będę wystarczająco atrakcyjna i interesująca. Przyznaję też, że te fantazje urozmaicają mi codzienność. Dzięki nim szkoła staje się ciekawsza i mam na co czekać. Jednocześnie obawiam się, że w ten sposób próbuję rekompensować sobie samotność i niską samoocenę. Niegdyś nie zwracałam na to większej uwagi, lubiłam ten stan, ale coraz częściej mam wrażenie, że coś jest ze mną nie tak. Moi rówieśnicy tworzą już relacje, a ja czuję, że coś we mnie żebrze o uwagę innych, nie o miłość. I chyba najbardziej boję się właśnie tego, że nie będę potrafiła zauważyć jej, jeśli się pojawi. Skąd może wynikać takie zachowanie? Czy powinnam się martwić?