Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak postawic granice wobec tesciowej wymagajacej opieki i nie czuc sie odpowiedzialna za jej zdrowie?

K.J

Nie wiem, gdzie kończy się troska o bliską osobę, a zaczyna odpowiedzialność, której nie powinnam brać na siebie Chciałabym opisać sytuację, z którą od dłuższego czasu mam problem i która coraz bardziej mnie obciąża. Mieszkam z mężem i dziećmi w Rybniku. Z nami mieszka również moja teściowa. Ma 71 lat i jest po amputacji nogi na wysokości biodra, korzysta z protezy. Ma również cukrzycę, nadciśnienie, poważne problemy z nerkami i inne problemy zdrowotne. Wcześniej mieszkała w Bielsku-Białej, ale przeprowadziła się do nas. Obecnie jej lekarze, specjaliści i cała opieka medyczna są już w Rybniku, więc zorganizowanie tego wszystkiego od nowa w Bielsku byłoby dla mnie dużym problemem. Jej mieszkanie również nie jest dobrze przystosowane do osoby po amputacji korzystającej z protezy. To jest jeden z powodów, dla których bardzo boję się jej ewentualnej wyprowadzki. Z drugiej strony sama wiem, że kiedy zostaje sama, potrafi sobie poradzić. Nie wymaga ode mnie całodobowej opieki. Nie wykonuję przy niej codziennych czynności pielęgnacyjnych. Pomagam głównie w organizacji życia, lekarzy, zakupów i jedzenia. Największy problem dotyczy właśnie jedzenia i jej zdrowia. W przeszłości bardzo zaniedbywała dietę i leczenie, co doprowadziło do poważnego pogorszenia cukrzycy i w konsekwencji do obecnych problemów zdrowotnych, w tym bardzo chorych nerek. Dlatego bardzo boję się, że gdyby zamieszkała sama, znowu przestałaby o siebie dbać, zaczęła źle jeść lub zaniedbywała zalecenia lekarzy, a jej stan ponownie by się pogorszył. Ma czworo dzieci. Pozostała trójka praktycznie się w jej życie nie angażuje i bardzo rzadko ją odwiedza. W praktyce większość spraw związanych z jej lekarzami, organizacją i codziennym funkcjonowaniem spadła na mnie i mojego męża. Jednocześnie mam wrażenie, że teściowa pozostałe dzieci postrzega jako najlepsze, natomiast mój mąż, mimo że to właśnie on jest jednym z tych, którzy realnie są przy niej, często jest przedstawiany jako ten najgorszy. Bardzo mnie to złości i rodzi we mnie poczucie ogromnej niesprawiedliwości. Z jednej strony czasami myślę, że spokojniej byłoby nam wszystkim, gdyby teściowa nie mieszkała z nami. Chciałabym mieć własny dom, więcej spokoju i przestrzeni dla siebie, męża i dzieci. Zdarza mi się myśleć, że jej wyprowadzka byłaby dla mnie ulgą. Z drugiej strony natychmiast pojawia się ogromny lęk: co jeśli po jej wyprowadzce coś się stanie? Najbardziej boję się nie samej wyprowadzki, ale tego, że jeśli później wydarzy się coś poważnego — pogorszenie zdrowia, upadek, zaniedbanie leczenia czy coś jeszcze gorszego — będę myślała, że to moja wina. Że gdyby mieszkała z nami, mogłabym temu zapobiec. Boję się, że nie udźwignę psychicznie świadomości, że mogłam zrobić więcej. Mam wrażenie, że przez ten lęk nie potrafię postawić granicy. Nawet kiedy jestem zmęczona, zła albo czuję się niesprawiedliwie traktowana, myśl o tym, że mogłabym się wycofać, natychmiast uruchamia we mnie poczucie odpowiedzialności. Jednocześnie rozumiem, że jest dorosłą osobą i że nie mogę kontrolować jej decyzji dotyczących jedzenia, leczenia i życia. Tylko emocjonalnie bardzo trudno mi to zaakceptować. Nie wiem, czy moje obawy są przede wszystkim uzasadnioną troską, czy też biorę na siebie odpowiedzialność za jej życie, która tak naprawdę nie należy do mnie. Chciałabym zrozumieć, dlaczego tak bardzo boję się konsekwencji postawienia granicy i dlaczego tak trudno mi zaakceptować, że mogę pomóc drugiej osobie, ale nie mogę zagwarantować, że nic złego jej się nie stanie. Chciałabym również nauczyć się stawiać granice bez poczucia, że robię komuś krzywdę albo że w razie najgorszego będę za to odpowiedzialna. Czy w takiej sytuacji terapia byłaby pomocna? Jeśli tak, nad czym przede wszystkim warto byłoby pracować?
Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
795 odpowiedzi na forum

Witam,

 

Proszę Pani, sądzę, że najtrudniejsze w tej sytuacji jest przekonanie, że jeśli przestanie Pani wszystkiego pilnować, stanie się coś złego a wtedy będzie to Pani wina. Tymczasem troska nie daje kontroli nad cudzym życiem. Może Pani pomagać, organizować leczenie i reagować, kiedy jest taka potrzeba, ale nie jest Pani w stanie zagwarantować, że dorosłej osobie nigdy nic się nie stanie.Myślę, że terapia mogłaby być bardzo pomocna właśnie w rozdzieleniu „jestem za kogoś odpowiedzialna” od „jestem kimś, kto może pomagać”. Myśl, że jej wyprowadzka przyniosłaby Pani ulgę, nie czyni Pani złą synową ani złą osobą, być może po prostu od dawna jest Pani bardzo obciążona i potrzebuje odzyskać kawałek własnego życia...

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry. 
Bardzo trafnie sama Pani nazywa sedno trudności: można troszczyć się o drugą osobę, pomagać jej i mieć wpływ na część sytuacji, ale nie można przejąć odpowiedzialności za jej zdrowie, decyzje i zagwarantować, że nic złego się nie wydarzy.

W Pani sytuacji granica jest szczególnie trudna, ponieważ teściowa rzeczywiście jest osobą obciążoną zdrowotnie, więc Pani obawy nie są całkowicie „nieracjonalne”. Jednocześnie lęk przed tym, że w przyszłości mogłaby Pani pomyśleć „gdybym zrobiła więcej, może by do tego nie doszło”, sprawia, że zaczyna Pani brać na siebie odpowiedzialność również za rzeczy, nad którymi nie ma Pani pełnej kontroli.

Terapia może być tutaj bardzo pomocna. Warto byłoby pracować nad rozróżnianiem troski od nadmiernej odpowiedzialności, tolerowaniem niepewności, poczuciem winy związanym ze stawianiem granic oraz przekonaniem, że zadbanie o własne potrzeby nie oznacza krzywdzenia drugiej osoby.

Celem nie musiałoby być podjęcie decyzji, czy teściowa ma z Państwem mieszkać, czy się wyprowadzić, ale odzyskanie większej swobody w podejmowaniu takich decyzji bez poczucia, że jest Pani odpowiedzialna za wszystko, co może wydarzyć się później.

Dzień dobry Pani,

To trudny czas dla Pani jak czytam, wokół dylematów, na ile zająć się starszą potrzebującą opieki osobą, a swoją rodziną i sobą. Nie są to łatwe sprawy.

Wydaję mi się, że zrobiła Pani i nadal robi dla Teściowej bardzo dużo, przejmując prawie że całą opiekę i wsparcie nad nią, więc nie powinna mieć Pani odczuć, że robi Pani zbyt mało lub niewłaściwie. Dobrze popatrzeć na to, że robi Pani tyle, ile jest w stanie i na pewne rzeczy nie ma Pani wpływu, np. na decyzje Pani teściowej co, do leczenia, wcześniejszych jej lat zaniedbań swojego zdrowia, i obecne jej wybory. Sama Pani wie, że jest osobą dorosłą, która podejmuje swoje decyzje, i ma prawo mieszkać sama i decydować o sobie. Warto dać sobie takie przyzwolenie, że to są jej wybory, na ktore wpływu Pani nie ma.

Nie jest nam często łatwo borykać się z jednej strony z uszanowaniem tego, że każdy ma prawo do decydowania o sobie, choć z drugiej strony widzimy, że szkodzi sobie. Rozumiem, że ta bezradność jest chyba dla Pani trudna. Na pewno warto byloby zadbać o siebie podejmując terapię. Przede wszystkim miałaby Pani szansę, podzielić się swoimi odczuciami w bezpiecznej, akceptującej atmosferze, i spróbować przyjrzeć się głębiej, co stoi z tym poczuciem bycia niewystarczającą i bezradną. Czasem możliwość wygadania się przed kimś, zdejmuje z nas poczucie, że musimy być sami ze swoimi problemami, a nasze lęki i wyobrażenia są jedynie w naszej głowie. Terapeuta pomoże uporządkować to, zrozumieć co się z Panią dzieje, i stopniowo pewne rzeczy staną się dla Pani widoczne i możliwe do zmiany.

Życzę powodzenia i wytrwałości oraz w tej trudnej sytuacji zadbania o siebie.

Pozdrawiam 

Zdjęcie Karolina Puchalska

Karolina Puchalska

Psycholog
5 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, opieka nad bliską osobą chorującą przewlekle potrafi być bardzo obciążająca. Z jednej strony pojawia się troska i chęć pomocy, ale z drugiej trudno w tym wszystkim nie zapomnieć o sobie. Samo to, że zauważa Pani u siebie trudność w rozróżnieniu troski od brania odpowiedzialności za drugą osobę jest ogromnie ważne.

 

Myślę, że na początek konsultacja psychologiczna mogłaby być bardzo pomocna. Mogłaby Pani wspólnie ze specjalistą przyjrzeć się temu, skąd bierze się tak silne poczucie odpowiedzialności, a przede wszystkim zastanowić się, jak zadbać o siebie i swoją rodzinę, nie rezygnując przy tym z naturalnej troski o teściową.

 

Warto pamiętać, że stawianie zdrowych granic w takiej sytuacji nie jest niczym złym. Właściwie może być sposobem, żeby móc dalej pomagać, ale nie kosztem samej siebie.

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: rodzeństwo wspólnie puszcza lampion w nocne niebo

Śmierć bliskiej osoby – jak sobie z nią poradzić?

Śmierć bliskiej osoby to jedno z najtrudniejszych przeżyć. Żałoba jest naturalną reakcją psychiczną, która pomaga zaakceptować stratę. Każdy przeżywa ją inaczej, a powrót do równowagi wymaga czasu i wsparcia.