
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia, zaburzenia lękowe
- Jaki jest sens...
Jaki jest sens cwiczenia w terapii polegajacego na pytaniu obcych o atrakcyjnosc i wyglad?
Anonimowo
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Rozumiem, dlaczego to ćwiczenie mogło budzić Pani wątpliwości. Jego celem niekoniecznie musiało być sprawdzenie, czy inni uznają Panią za atrakcyjną. Bardziej prawdopodobne, że chodziło o doświadczenie sytuacji, która wywołuje skrępowanie, kontakt z oceną innych osób oraz zauważenie, że przewidywane reakcje nie zawsze się sprawdzają. W pracy nad samooceną ważne jest też uczenie się przyjmowania pozytywnych informacji o sobie, zamiast automatycznego ich odrzucania. Ma Pani jednak rację, że odpowiedzi przypadkowych osób nie byłyby obiektywną miarą atrakcyjności, atrakcyjność jest przecież subiektywna.
Jeśli chciałaby Pani dokładnie zrozumieć zamysł tego konkretnego ćwiczenia, najprościej byłoby zapytać terapeutkę wprost. Pytanie „czemu to robimy i czego mamy się dzięki temu nauczyć?” jest jak najbardziej zasadne.
Warto też zapytać siebie: co byłoby dla mnie trudniejsze: podejście do obcych czy usłyszenie ich opinii o mnie?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Ten rodzaj terapii jest stosowany w CBT. Trudno jest powiedzieć, co przez to chce osiągnąć terapeutka, ale wystarczy ją o to zapytać. Tego typu pytanie należy kierować do psychoterapeutki. Według mnie jest to wyjście z własnej sfery komfortu. Komunikaty zwrotne od innych mogą być różne i nie do końca jest tak, że można usłyszeć wyłącznie nieprawdę. Według Pani ludzie zawsze mówią to, co inni chcą usłyszeć? Człowiek jest tak skonstruowany, że szybciej przyjmuje to co negatywne, gdyż to jest silniejsze w odbiorze niż coś pozytywnego. Warto się zaangażować w takie ćwiczenie i przekonać się co do swoich dobrych cech. Powodzenia.
Kamila Grobelna
Dzień dobry,
Takie ćwiczenie rzeczywiście może mieć kilka różnych celów i bez znajomości założeń terapii trudno jednoznacznie powiedzieć, po co terapeutka je zaproponowała. Jeżeli pracowałyście nad lękiem społecznym, bardzo możliwe, że najważniejsza była sama ekspozycja na skrępowanie, inicjowanie kontaktu z obcymi i doświadczenie, że przewidywany dyskomfort można wytrzymać bez katastrofalnych konsekwencji. Jeśli natomiast celem była praca nad samooceną lub obrazem własnego wyglądu, ćwiczenie mogło służyć przede wszystkim skonfrontowaniu się z przekonaniem, że inni widzą w Pani wyłącznie wady, oraz nauczeniu się przyjmowania pozytywnych informacji bez automatycznego ich odrzucania. Ma Pani jednak rację, że nie byłoby to wiarygodne badanie obiektywnej atrakcyjności, ponieważ odpowiedzi osób postawionych w takiej sytuacji byłyby silnie zależne od norm społecznych, uprzejmości i samego charakteru zadania. Dlatego bardziej sensowne wydaje się traktowanie takiego ćwiczenia jako eksperymentu terapeutycznego dotyczącego lęku, samooceny i sposobu interpretowania reakcji innych ludzi, a nie jako rzeczywistego pomiaru tego, czy jest Pani atrakcyjna.
Pozdrawiam, psycholog Kamila Grobelna
Oliwia Grzemba
Witam,
Powiem szczerze, nie znam ani jednej terapeutki, która by takie coś stosowała.
Oczywiście, każdy ma swój sposób pracy, aczkolwiek ja np. radzę moim pacjentom przede wszystkim przepraszanie siebie po powiedzeniu sobie niemiłej rzeczy i zamiast tego wymienienie kilku dobrych - słynna polska terapeutka, Katarzyna Miller, którą się inspiruję w mojej pracy, poleca raczej tego typu metody. W internecie jest multum rozmów z nią; warto posłuchać.
Albo niemiecki terapeuta, Klaus Bernhardt, autor książki "Panika" - przykład kobiety, która bała się jeździć autem przez tunele - przyczyną okazał się stres przed niemiłą teściową, do której prowadziła taka trasa. Zaprzestanie odwiedzin pomogło. Niekoniecznie zawsze musi być ekspozycja.
Jak widać - każdy ma swój styl.
Ponadto, każdy pacjent zasługuje na informację, co i dlaczego w danej chwili jest zalecane, i na co ma pomóc.
Pozdrawiam serdecznie,
Oliwia Grzemba,
psycholog
Jagoda Jek
Masz rację, że gdyby celem ćwiczenia było obiektywne sprawdzenie, „jak atrakcyjna jestem dla innych”, to rzeczywiście byłaby to kiepska metoda. Odpowiedzi obcych osób byłyby mocno zależne od sytuacji, uprzejmości i tego, że zostały postawione w nietypowej sytuacji.
Natomiast takie ćwiczenie mogło mieć zupełnie inny cel. W pracy nad lękiem społecznym czy niską samooceną można wykorzystywać ekspozycję połączoną z eksperymentem behawioralnym. Wtedy nie chodzi o zebranie reprezentatywnej próby opinii na temat własnego wyglądu, tylko o sprawdzenie własnych przewidywań.
Przykładowo: jeśli przed podejściem do obcej osoby zakładasz „będę wyglądać głupio, ta osoba mnie oceni, będzie jej niezręcznie”, ćwiczenie pozwala sprawdzić, co rzeczywiście się wydarzy. Możesz też ćwiczyć samo wytrzymywanie skrępowania i niepewności, zamiast natychmiast ich unikać.
Jeżeli problemem było przyjmowanie pozytywnych informacji na swój temat, ćwiczenie mogło również służyć temu, żeby zauważyć własną reakcję na komplement. Niektóre osoby automatycznie je odrzucają: „mówi tak tylko z grzeczności”, „nie zna mnie”, „na pewno tego nie uważa”. Wtedy ważnym elementem jest nie tyle uwierzenie każdemu komplementowi, ile zauważenie automatycznych sposobów podważania pozytywnych informacji.
I masz rację, że trzeba uważać, żeby nie zrobić z tego „testu atrakcyjności”. To mogłoby wręcz wzmacniać przekonanie, że wartość własnego wyglądu trzeba nieustannie sprawdzać u innych. Bez znajomości dokładnego celu, jaki terapeutka wtedy ustaliła, nie da się powiedzieć, co dokładnie miała na myśli.
Najprościej byłoby zapytać ją wprost: „Jaki był cel tego eksperymentu? Co dokładnie mieliśmy dzięki niemu sprawdzić?”. To całkowicie zasadne pytanie – szczególnie że w terapii warto rozumieć, czemu służą proponowane ćwiczenia.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Głównym celem tego typu ćwiczenia jest behawioralna ekspozycja na lęk społeczny i konfrontacja z własnym skrępowaniem, a nie obiektywne badanie oceny atrakcyjności przez otoczenie. Służy ono podważeniu katastroficznych przekonań o odrzuceniu ze strony obcych ludzi oraz nauce przyjmowania pozytywnych komunikatów i znoszenia trudnych emocji w bezpośrednim kontakcie. Ma Pani rację, że zebrane opinie są modyfikowane normami społecznymi, jednak w terapii chodzi przede wszystkim o przełamanie unikania i osłabienie lęku przed wejściem w relację z nieznajomymi.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Tak sformułowane pytanie rzeczywiście nie jest dobrym sposobem na obiektywne sprawdzenie własnej atrakcyjności, ponieważ odpowiedzi obcych osób mogą wynikać z uprzejmości i sytuacji.
Cel ćwiczenia mógł być jednak zupełnie inny – np. ekspozycja na kontakt z obcymi osobami, pracę ze skrępowaniem, lękiem przed oceną lub przyjmowaniem pozytywnych informacji o sobie. W takim przypadku istotniejsze od treści odpowiedzi byłoby to, co Pani przewiduje przed podejściem do ludzi, jakie emocje pojawiają się w trakcie i co faktycznie się wydarza.
Warto zapytać terapeutkę wprost, jaki cel terapeutyczny ma to ćwiczenie. Znając Pani terapię i jej założenia, będzie mogła najlepiej wyjaśnić, nad czym konkretnie chcecie w ten sposób pracować.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Martyna Kryślak
Masz bardzo trafną uwagę, takie ćwiczenie rzeczywiście nie byłoby wiarygodnym sposobem sprawdzania atrakcyjności. Obcy ludzie prawdopodobnie w większości staraliby się powiedzieć coś miłego z uprzejmości.
Jeśli terapeutka pracowała nad niską samooceną lub lękiem społecznym, bardziej prawdopodobne jest, że ćwiczenie miało być eksperymentem behawioralnym lub ekspozycją, a nie oceną Twojego wyglądu.
Mogło chodzić o sprawdzenie, co rzeczywiście dzieje się, gdy zwracasz na siebie uwagę obcych, skonfrontowanie przekonań typu „wszyscy będą mnie oceniać”, ćwiczenie przyjmowania komplementów albo zauważenie, jak automatycznie podważasz pozytywne informacje na swój temat, np. „mówią tak tylko z grzeczności”.
I właśnie ten ostatni element może być ciekawy terapeutycznie. Nie po to, żeby udowodnić Ci, że jesteś atrakcyjna, ale żeby zobaczyć, jak interpretujesz pozytywne informacje na swój temat.
Jeżeli natomiast celem rzeczywiście było zebranie dowodów na to, że inni uważają Cię za ładną, miałabym podobne wątpliwości jak Ty. Najlepiej zapytać terapeutkę wprost, co dokładnie chciała tym ćwiczeniem osiągnąć. Sama rozmowa o Twoich wątpliwościach może być zresztą wartościową częścią terapii.
Wiktoria Woldan
Dzień dobry,
Takie ćwiczenia są najczęściej elementem terapii poznawczo-behawioralnej i opierają się na założeniu, że lęk społeczny utrzymuje się między innymi przez unikanie sytuacji budzących dyskomfort. Celem nie jest uzyskanie obiektywnej odpowiedzi na pytanie „czy jestem atrakcyjna?”, lecz sprawdzenie, czy przewidywane przez nas katastroficzne scenariusze rzeczywiście się spełniają.Osoby z nasilonym lękiem społecznym często zakładają, że zostaną ocenione negatywnie, odrzucone lub wyśmiane. Ekspozycja pozwala skonfrontować te przekonania z rzeczywistością oraz nauczyć się tolerowania niepewności i dyskomfortu emocjonalnego.
Warto jednak pamiętać, że opinie innych ludzi są zawsze subiektywne i zależą od wielu czynników – indywidualnych preferencji, norm kulturowych czy aktualnego nastroju. Dlatego terapeutyczna wartość takiego zadania nie polega na zbieraniu ocen, ale na obserwowaniu własnych reakcji emocjonalnych, myśli oraz stopniowym osłabianiu lęku przed oceną.
Z perspektywy terapii ważniejsze od pytania „co inni o mnie myślą?” staje się pytanie „czy potrafię poradzić sobie z emocjami, które pojawiają się, gdy nie znam odpowiedzi?”.
Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria – psycholog


