Jagoda Jek
Zwróciłabym uwagę na to, że płacz podczas konfliktu nie musi oznaczać słabości ani braku pewności siebie. Z Twojego opisu wynika, że w poprzednim związku wielokrotnie doświadczałaś sytuacji, w których Twoje zdanie i granice nie były respektowane. Możliwe, że organizm nauczył się reagować na konfrontację silnym napięciem, a obecnie podobne reakcje uruchamiają się również w relacjach zawodowych. Nie oznacza to, że nie potrafisz być asertywna. Warto jednak pracować nad tym, żeby konflikt przestał być dla Ciebie sytuacją zagrożenia. Na początek proponuję kilka rzeczy. Przed trudną rozmową zapisz sobie trzy najważniejsze argumenty, które chcesz przedstawić. Nie próbuj odpowiadać na wszystko, co usłyszysz. Jeśli poczujesz narastające emocje, możesz zrobić pauzę i powiedzieć: „Potrzebuję chwili, żeby uporządkować myśli, wrócę do tego za moment”. Przygotuj też kilka zdań, które pomogą Ci utrzymać granice, np. „Rozumiem, że masz inne zdanie, ale nie oznacza to, że muszę zmienić swoje” albo „Chciałabym dokończyć, proszę mi nie przerywać”. Ważne, żebyś nie traktowała płaczu jako porażki. Możesz się rozpłakać i nadal mieć rację, a rozmówca nie wygrywa automatycznie tylko dlatego, że Ty okazujesz emocje. Zwróć też uwagę na przekonanie, że musisz być całkowicie opanowana, żeby inni Cię szanowali. To bardzo duża presja, która paradoksalnie może nasilać napięcie. Ponieważ reakcja pojawiła się w poprzednim związku i utrzymuje się również po jego zakończeniu, warto rozważyć konsultację psychologiczną. Możesz popracować nad poczuciem własnej wartości, asertywnością i reakcjami na konfrontację. Celem nie jest stanie się osobą, która nigdy nie płacze, ale taką, która potrafi wyrażać swoje zdanie i chronić granice nawet wtedy, gdy towarzyszą jej emocje.
~ Jagoda Jek, psycholożka
















