Witam,
Pani opisuje coś znacznie poważniejszego niż pojedyncze „przekroczenie granicy”. Jeżeli mąż bez Pani zgody dotykał Pani w miejscach intymnych, to jest to przemoc seksualna. Małżeństwo nie oznacza zgody na kontakt seksualny — zgoda jest potrzebna za każdym razem.
Nie skupiałabym się jednak przede wszystkim na tym, jak to nazwać, tylko na tym, że z Pani opisu wynika powtarzająca się przemoc i narastające poczucie zagrożenia. Szczególnie niepokojące jest to, że mówi Pani o przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej oraz o zachowaniach mających wzbudzać w Pani lęk.
I bardzo ważne: to, że mąż chodzi do psychiatry czy na terapię, nie czyni Pani bezpieczną. Za jego zachowanie odpowiada on, a Pani nie ma obowiązku czekać, aż leczenie przyniesie zmianę.
Jeżeli może Pani zrobić to bezpiecznie, proszę zacząć przygotowywać sobie plan bezpieczeństwa i powiedzieć o sytuacji komuś zaufanemu. Jeśli poczuje Pani bezpośrednie zagrożenie, proszę szukać natychmiastowej pomocy.
A jeśli chce Pani odpowiedzieć sobie na jedno pytanie, niech będzie ono takie: „Czy ja czuję się przy tym człowieku bezpiecznie, kiedy śpię, odpoczywam i jestem sama ze sobą?” To może powiedzieć Pani bardzo dużo.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka