Witaj Paulino. Odniosę się z odrobinę innej perspektywy. Norma jest konstruktem ludzkim, co oznacza, że społecznie uznaliśmy co jest w porządku, a co już narusza pewne oczekiwania społeczne. Natomiast zapewne zauważasz, że ta norma zmienia się w zależności od kontekstu, grupy ludzi, z którymi jesteśmy, kraju, a nawet tak prozaicznych kwestii jak pogoda. Zatem jest to płynne, co oznacza, że sama jako psycholog nie odważę się oceniać, czy to co opisujesz jest normalne czy też nie. To co jest tak naprawdę istotne, to fakt, że właśnie w ten sposób przeżywasz relację z kimś, postrzegasz ją jako matczyną. Biorąc pod uwagę, że pytanie zadajesz własnie na tej stronie, być może zauważasz, że jest w tym coś niepokojącego. Z mojej perspektywy to wlaśnie nasilenie tych odczuć, a nie ich sama obecność.
Niekoniecznie też Twoje emocje dotyczą samej osoby, ale być może tego co Ci daje, co pragniesz w niej widzieć lub od niej dostać. Jest wiele innych mechanizmów w naszej skomplikowanej psychice, które kształtują naszą perspektywę i odbiór świata oraz ludzi.
Podsumowując, warto przyjrzeć się temu, dlaczego obecność wspomnianej kobiety w Twoim życiu, przyjmuje właśnie taki kształt, skąd właśnie taka jej perspektywa w Twoim świecie wewnętrznym.
Trudno mi oszacować Twój wiek, ale jeśli jesteś dorosła, trzymam kciuki, że znajdziesz specjalistę, z którym będziesz potrafiła porozmawiać tak szczerze, jak napisałaś tutaj. Z kolei jeśli nie ukończyłaś 18 lat, przemyśl, czy zechciałabyś poprosić swoją biologiczną mamę o wspólne znalezienie dla Ciebie wsparcia. Perspektywa osoby, która nie czuje tego co Ty, może okazać sie tu bezcenna.
Pozdrawiam
Magoń Wiktoria