Maja Zarzycka
Dzień dobry,
czytając Pani wpis, mam poczucie, że od wielu lat mierzy się Pani z dużym poczuciem osamotnienia, brakiem akceptacji i niezaspokojonymi potrzebami bliskości. Chciałabym przede wszystkim podkreślić, że potrzeba miłości, zainteresowania, czułości czy usłyszenia od bliskich, że jesteśmy dla nich ważni, nie jest nadmiernym wymaganiem. To naturalne potrzeby emocjonalne, które każdy z nas ma prawo odczuwać.
Z Pani opisu wynika, że doświadczyła Pani wielu trudnych sytuacji, zarówno w relacjach rodzinnych, jak i partnerskich. Mogą one mieć wpływ na to, jak postrzegamy siebie, budujemy relacje z innymi i reagujemy na możliwość odrzucenia. Możliwe, że stąd bierze się również obawa, że obecny partner nie wytrzyma z Panią na dłuższą metę. Warto przyjrzeć się tym obawom i ich pochodzeniu, jednak nie traktować tych myśli jako dowodu na prawdziwość tych przekonań. Chciałabym również zwrócić uwagę na kwestię obecnej sytuacji w domu. Rozumiem, że rodzice mogą wprowadzać ograniczenia i zasady, jednak całkowite odcinanie od kontaktów z rówieśnikami, ingerowanie w prywatną korespondencję i pozbawianie przestrzeni do utrzymywania relacji może dodatkowo nasilać poczucie osamotnienia i bezradności. Szczególnie niepokojące jest to, że sama zauważa Pani pogorszenie swojego samopoczucia i powrót natrętnych myśli, z którymi mierzyła się Pani już wcześniej. Nie chciałabym, aby zbagatelizowała Pani ten sygnał. Zachęcam do poszukania wsparcia psychologicznego lub psychoterapeutycznego, najlepiej u specjalisty, z którym będzie mogła Pani zbudować bezpieczną relację i swobodnie porozmawiać o swoich doświadczeniach. To, że Pani ojciec jest związany z psychologią, nie oznacza, że powinien być osobą, do której zwróci się Pani ze swoimi trudnościami, ponieważ nie może on pomóc Pani tak obiektywnie jak zewnętrzny specjalista.
Z pozdrowieniami,
Maja Zarzycka

















