
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, uzależnienia, związki i relacje
- Jak odbudowac...
Jak odbudowac zaufanie partnerki po klamstwie o narkotykach i radzic sobie z glodem oraz mysleniem o substancjach?
Maksymilian Hasiej
Dzień dobry, to, co Pan opisuje, jest bardzo trudne do uniesienia zarówno dla Pana, jak i dla partnerki. Brak zaufania przy uzależnieniu jest czymś bardzo często spotykanym, podobnie jak frustracja osoby, która już nie bierze. Ale proszę pamiętać, że często blizny po ranach zostają i trzeba je zaakceptować. Na tym skupiłbym w głównej mierze uwagę w Państwa sytuacji. Proszę dużo ze sobą rozmawiać, starać się okazywać emocje i mówić o tym, co Państwo szczerze do siebie czują.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Konstancja Gromala-Wielek
Hej, zaufanie jest bardzo ciężko odbudować.
Partnerka ma prawo byc nieufna. Ale oczywiście zawsze można próbować poprawić sytuacje. Po pierwsze zacząć działać z uzależnieniem, pójść do psychologa który pomoże i wytłumaczyć jak działają uzależnienia. Przeważnie jest to wina jakiegoś wyzwalacza i wzmocnienia zachowania.
Porozmawiaj z partnerką, idź do specjalisty i popracujcie nad zaufaniem (tez może być pomocny psycholog)
Mikołaj Czajka
To, że masz pociąg do narkotyków i mimo tego każdego dnia starasz się ich nie brać, jest ważną częścią tego, z czym obecnie się mierzysz. Jednocześnie po wcześniejszym kłamstwie partnerka może mieć trudność z odbudowaniem zaufania i same testy mogą jej tego zaufania nie przywrócić. Im bardziej będziesz próbował codziennie udowadniać, że jesteś czysty, tym łatwiej możecie utknąć w schemacie: ona podejrzewa, Ty się tłumaczysz i udowadniasz, a za chwilę pojawia się kolejne podejrzenie. Warto więc porozmawiać z nią nie tylko o tym, czy brałeś, ale przede wszystkim o tym, czego oboje potrzebujecie, żeby odbudować zaufanie. Skoro myśli o narkotykach wracają każdego dnia, warto rozważyć wsparcie specjalisty zajmującego się uzależnieniami.

Zobacz podobne
Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…

