Czytam Twoją wiadomość i czuję, ile w niej bólu, zmęczenia i miłości jednocześnie. To, co opisujesz -bycie obwinianą za rzeczy, których nie potrafiłaś się domyślić, próby naprawienia sytuacji, które i tak spotykały się z brakiem entuzjazmu to wyczerpujące i dezorientujące doświadczenie. Zupełnie rozumiem, że trudno Ci teraz określić, co właściwie czujesz skoro sama jesteś w środku takiej huśtawki emocjonalnej. To nie jest oznaka słabości czy braku samoświadomości to naturalna reakcja na sytuację, w której grunt pod nogami ciągle się przesuwa.
To bardzo ważne, że dostrzegasz też swoją część i jesteś gotowa pracować nad sobą, świadczy too dużej dojrzałości emocjonalnej. Jednocześnie zasługujesz na to, żeby ktoś nazwał wprost: to, co przeżywasz, naprawdę boli, i masz prawo to czuć, nawet jeśli rozumiesz motywy drugiej strony.
Masz rację, że nie możesz zmusić swojej partnerki do terapii ani do konfrontacji z własnym stylem przywiązania. Osoby z tendencją unikową często najbardziej reagują nie na naciski czy wyjaśnienia, a na to, że druga strona pokazuje swoim zachowaniem, konsekwentnie, przez dłuższy czas, że bliskość nie musi być zagrożeniem. To jednak proces, którego nie da się przyspieszyć presją, więc jeśli zdecydujesz się dać jej przestrzeń, może pomóc jednocześnie zadbać o to, żeby ta cisza nie była dla Ciebie pustką, tylko czasem wypełnionym czymś, co daje Ci oparcie.
Biorąc pod uwagę Twoją historię z nerwicą i stanami depresyjnymi, naprawdę warto rozważyć powrót do indywidualnej terapii teraz, niezależnie od tego, co stanie się w związku. Nie chodzi o "naprawianie siebie", żeby zasłużyć na relację, tylko o to, żebyś miała przestrzeń do przetworzenia tego, co czujesz, z kimś, kto pomoże Ci to unieść i poukładać - zwłaszcza że sama piszesz, że ostatnie wydarzenia wytrąciły Cię z bezpiecznego stanu.
Dobrze też pomyśleć o tym, kto jeszcze może Cię teraz wspierać: przyjaciele, rodzina, cokolwiek dawało Ci oparcie w przeszłości. W takich sytuacjach łatwo skupić całą swoją energię emocjonalną na partnerce i czekaniu na jej decyzję, zapominając o swoich potrzebach a to dodatkowo wyczerpuje.