Edyta Tabor
Dzień dobry. Tęskni Pani za Holandią, bo dziś nie musi Pani mierzyć się z jej realiami. To bardzo trafne spostrzeżenie. Tęsknota często dotyczy wyobrażenia tego, jak mogło być, a nie tego, jak było, a im dłużej wracamy myślą do „co by było, gdyby“, tym trudniej zamknąć ten rozdział. Wyprowadzka po miesiącu nie musi oznaczać porażki. Podjęła Pani decyzję na podstawie tego, czego doświadczała. To, że ból nadal jest, jest naturalną częścią żałoby po utraconej możliwości, a nie dowodem, że postąpiła Pani źle. Taka żałoba zwykle słabnie, gdy pozwoli się sobie ją przeżyć, a nie gdy się ją tłumi lub bez końca analizuje.
Co może pomóc w praktyce: napisanie listu do siebie z tamtego czasu lub do uczelni (bez wysyłania), w którym wyrazi Pani złość, żal i rozczarowanie. Warto też zapytać siebie, czego tak naprawdę Pani w tym wyjeździe szukała, np. wyzwania, rozwoju, prawa międzynarodowego czy poczucia, że robi coś wielkiego i czy da się to znaleźć tu gdzie Pani teraz jest. Kiedy pojawia się myśl „nigdy się z tym nie pogodzę“, proszę zapytać siebie, jakie ma Pani na to dowody i jak zareagowałaby Pani, słysząc to od bliskiej osoby. Pomaga też współczucie wobec siebie, czyli mówienie do siebie tak, jak mówiłaby Pani do kogoś, kogo Pani ceni. Skoro to utrzymuje się już rok i nadal bardzo boli, warto porozmawiać o tym z psychologiem lub psychoterapeutą, jeśli jeszcze Pani tego nie robi. Takie doświadczenia często wymagają przepracowania. Życzę Pani spokoju i cierpliwości.
Edyta Tabor
















