Witaj. Odniosę się od końca, by poradzić sobie z poczuciem winy i ciągłym analizowaniem, nie wystarczą usilne próby nie robienia tego. To są kwestie, które zwykle omawia się na terapiach, ponieważ takie mechanizmy czemuś służą. Nasze mechanizmy nas bronią, ochraniają, a że są w tym solidne i skuteczne, trudno jest je od razu rozbroić. Zwyczajnie wymaga to czasu. Ich obecność pierwotnie nie ma nam szkodzić, ale po czasie mogą stać się kłopotliwe, męczące i powodować cierpienie.
Natomiast odnosząc się do Pana obawy, że zaprzepaszczono relację przez wyznanie uczuć. Sam Pan zauważa, że kontakt powrócił, jest on względnie normalny choć bez wcześniejszej bliskości. Ma Pan odczucie, że pod wpływem wyznania (w przeżyciu Pana sympatii, ma Pan wyobrażenie, że może nawet pewnej presji), dziewczyna wycofała się. Ona również ma pewne mechanizmy chroniące ją, każdy z nas je ma. Jeśli poczuła lęk, że sprawy posuwają się do przodu zbyt szybko, mogła wycofać się do bezpiecznego dystansu by ukoić emocje. Te emocje tam są, jakie - tego jeszcze nie wiemy-, ale dowie się Pan w październiku. Każda relacja podąża własnym tempem, tutaj na chwilkę się ona zatrzymała, ale wciąż istnieje, nie oznacza jej końca. Opisuje Pan również powody, dla których przybrała ona właśnie takie tempo, czyli prawdopodobny lęk dziewczyny.
Ze względu na to, że do października jeszcze chwilka, ma Pan niechcianą okazję do przyjrzenia się własnym emocjom. W końcu one są tu zasadnicze, to one skłaniają do pewnych działań. Jeśli już zachodzi ciągła analiza, warto nią pokierować, zadać sobie odpowiednie pytania, zrobić miejsce na emocje, które przyniosą odpowiedzi. Relacja to dwoje ludzi, perspektywa wspomnianej dziewczyny jest ważna, ale nie ważniejsza od Pańskiej.
Trzymam kciuki, że w całej sytuacji znajdzie Pan takie miejsce, w którym będzie się Pan czuł bezpiecznie i niezależnie od wyniku sytuacji, zatroszczy się Pan o siebie.
Pozdrawiam
Magoń Wiktoria